Dorośli często uciekają od zagadnień, o których nie potrafią rozmawiać lub krępują się je poruszać. Często wydaje im się również, że dzieciństwo powinno być czasem beztroski i radości, a małych główek nie należy obarczać zbyt trudnymi czy bolesnymi tematami – takimi jak choroba, śmierć, rozstanie czy wojna. Rodzice chcąc ochronić swoje pociechy, trzymają je często pod kloszem. Dzieci nie żyją jednak w próżni. Widzą, słyszą i przeżywają świat na swój sposób – kto, jeśli nie rodzic, powinien im go objaśniać?
Już kilkulatek potrafi zaskoczyć swoich rodziców pytaniem. Czasem jest to związane z tym, co obserwuje w swoim otoczeniu (np. rodzinne konflikty lub ciężką chorobę). Czasem słyszy, że rodzice lub bliscy przeżywają jakieś tematy bieżące (np. wojnę czy problemy finansowe), odczuwa emocje z tym związane i próbuje zrozumieć to, co się dzieje. Rodzice mają wówczas dylemat – czy przekierować uwagę kilkulatka na inny temat czy spróbować odpowiedzieć.
Zdecydowanie lepsza jest ta druga opcja. Jeśli maluch nie otrzyma odpowiedzi od bliskich mu osób, samodzielnie stworzy swoje wyobrażenie na dany temat – często nieadekwatne i błędne. Dlatego lepiej zmierzyć się z wyzwaniem i wyjaśnić wszystkie wątpliwości otwarcie i szczerze – oczywiście na miarę możliwości dziecka. Jak zatem rozmawiać z kilkulatkiem na trudne, bolesne czy wstydliwe tematy? Podpowiadamy kilka podstawowych zasad, które powinny to ułatwić.
Planując poważną rozmowę z dzieckiem, warto wziąć pod uwagę odpowiednie miejsce i czas. To istotne, by była to bezpieczna przestrzeń i taki moment w ciągu dnia, kiedy nikt się nie spieszy, nic nie przeszkodzi i wszyscy mają czas. Oczywiście czasem trudne pytania pojawiają się znienacka. Jeśli jednak jest taka możliwość, warto by odbyć rozmowę z jak najbardziej dogodnym czasie i miejscu, tak, by wszyscy czuli się spokojnie i komfortowo.
Trudne tematy mogą wywołać całą gamę emocji – warto mieć to na uwadze. Zamiast jednak obawiać się reakcji dziecka: złości, lęku czy smutku, warto przygotować się nie i zaakceptować fakt, że się pojawiły. Emocjom nie należy zaprzeczać, tłumić ich czy próbować je wyciszyć. Lepiej uznać, że są naturalne w danej sytuacji. To, co możemy zrobić, to je nazwać, zaakceptować i być obok dziecka, które je przeżywa. Można powiedzieć np. „Widzę, że jest ci smutno, to zrozumiałe”, „Wiem, że cię to zezłościło – ja też bym tak pewnie zareagowała”. To znacznie lepsze niż przekonywanie, że „nie ma się czym martwić” – bo przecież czasem to nieprawda i dziecku łatwiej będzie poradzić sobie z trudnym tematem, jeśli będzie wiedziało, że ma prawo zareagować tak, jak czuje.
Rodzice często wolą przedstawić delikatniejszą „wersję prawdy”. Boją się powiedzieć, że ktoś bliski ciężko choruje, odwlekają w czasie rozmowę o rozstaniu czy wyprowadzce, zbywają pytania o wojnę, o której dziecko usłyszało w wiadomościach. Choć intencje są dobre, konsekwencje takiego zachowania już niekoniecznie. Dzieci, przed którymi ukrywano prawdę mogę mieć problem z poradzeniem sobie z trudnymi sytuacjami w przyszłości. Będę one wywoływać zaskoczenie, lęk, bezradność czy panikę. Dlatego lepiej oswajać dzieci z rzeczywistością – także tą trudną i bolesną – od najmłodszych lat. Oczywiście z empatią i przy życzliwym wsparciu rodziców. Każdą taką trudniejszą rozmowę warto zacząć od pytania o to, co dziecko już wie lub przeczuwa – czasem dzieci przeżywają coś w milczeniu.
Rodzice często popełniają pewien błąd – tłumacząc pewne wydarzenia, nie mogą powstrzymać się od przekazania swojego stanowiska czy oceny sytuacji. Oczywiście robią to w dobrej wierze – chcą odpowiednio ukierunkować młodego człowieka, kierując się swoją moralnością czy światopoglądem. Nie do końca jest to jednak dobre dla dziecka. Lepiej przedstawić fakty i pozostawić mu przestrzeń na to, by samodzielnie doszło do opinii na dany temat. To normalne, że rodzic ma swoje opinie na dany temat, że także przeżywa smutek czy lęk – warto jednak pamiętać, by nie dzielić się z dzieckiem swoimi obawami i zachować spokój. Rodzic ma być oparciem dla dziecka, a nie potęgować swoim zachowaniem jego emocje.
Rozmawiając z dzieckiem, trzeba dopasować przekaz do wieku, dojrzałości emocjonalnych i możliwości poznawczych. Rodzic wie najlepiej, jakie pojęcia zrozumie maluch, a co lepiej wyjaśnić naokoło. Najlepiej przedstawić fakty w sposób krótki i konkretny – używając słownictwa adekwatnego dla dziecka. Czasem warto posiłkować się książką lub bajką – maluchowi łatwiej będzie zrozumieć trudny temat i oswoić się z nim, jeśli coś podobnego przeżywał ulubiony bohater. Rozmowę można też połączyć z rysowaniem lub zabawą, co nieco złagodzi i zamortyzuje przeżywane przez dziecko emocje. W czasie rozmowy należy być uważnym, by zauważyć niepokój, smutek czy złość i w porę na nie zareagować oraz uspokoić dziecko.
Dzieci mogą odbiorcami informacji z różnych kanałów – rodzice nie do końca są w stanie kontrolować wszystko, warto jednak ograniczyć dzieciom kontakt z mediami i na pewno zwracać uwagę na to, co dzieci oglądają i czego słuchają. Wiadomości w telewizji, pełne agresywnych obrazów i niepokojących informacji, z całą pewnością nie powinny być oglądane przez kilkulatki. Podobnie jest z serwisami informacyjnymi w radiu, które często automatycznie włączamy w samochodzie. Warto pamiętać, że są to treści skierowane do osób dorosłych, bez filtra dla dzieci. Jeśli chcemy porozmawiać z dziećmi o wydarzeniach ze świata ( np. wojnie), lepiej zrobić to samodzielnie i w sposób adekwatny dla malucha. Jeśli kilkulatek ma już własny telefon lub tablet – warto wprowadzić kontrolę rodzicielską, by dziecko nie było narażone na treści niezrozumiałe lub nieodpowiednie.
Na podsumowanie, kilka złotych zasad w punktach:
Zapraszamy na indywidualne spotkanie z dyrektorką. To okazja do poznania naszej oferty dydaktycznej, zadania nurtujących pytań oraz obejrzenia przedszkola. Możesz dokonać rezerwacji jednej wizyty w danym dniu.